poniedziałek, 15 maja 2017

Kolejny zakręt, przecież zbyt łatwo być nie może

Jakoś tak się składa od kilku lat, że w maju mam pod górkę. Tak było i 3 lata temu, gdy zakładałam bloga (swoją drogą nie myślałam, że tak te kolejne lata będą wyglądać, ale skąd miałam wiedzieć). Czasem w taki dzień jak dzisiejszy zastanawiam się, co jeszcze się może wydarzyć.


Mam za sobą kontrolne usg. I oczywiście polip nadal jest. Jakże by inaczej. Wymaz pobrany - we czwartek wynik. Jeśli będzie ok to w poniedziałek może być histero. Jeśli nie to leki, kolejny wymaz itp., czyli coś co już przerabiałam.
Polipy mogą być wynikiem zaburzeń hormonalnych. Więc skoro mam zaburzenia, to mogę mieć i polipy. Super po prostu.

Powoli mam już dość tego kołowrotku. Coraz więcej rozmawiamy i coraz bliżej jesteśmy postawienia sobie granicy. W sumie chyba już ją określiłam. A potem nowa droga.
Ile można chodzić po lekarzach i faszerować się lekami? 5 lat to i tak kawał czasu...

Tak więc...dwa kroki do przodu...potem do tyłu i tak to u nas wygląda.

Czas zakopać się pod kołdrę. Sen dziś będzie najlepszym lekarstwem na smutki.
Jutro nowy dzień - muszę sobie rozpisać czyje autografy chcę zdobyć na targach. 
O! To już jakiś plan.


18 komentarzy

  1. Myślałam, że będzie już dobrze...
    Niestety w życie jest tak sinusoidą - raz na górze, raz na dole.
    U nas było tak, że tą naszą granicę przesuwaliśmy, ale musiał nadejść ten moment, kiedy powiedzieliśmy sobie dość. Dla własnego zdrowia psychicznego, a także dlatego, aby nie zapętlić się w życie z ciągłym czekaniem i nadzieją.
    Przesyłam Ci moc pozytywnej energii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, ale z tyłu głowy gdzieś jednak było to, że za dobrze by było.
      My tą granicę przesuwamy od jakiegoś czasu, ale powoli mam poczucie, że co mogłam zrobiłam i niedługo czas powiedzieć stop.
      Buziaki

      Usuń
  2. I ja pozytywną energię przesyłam! I trzymam kciuki!!❤

    OdpowiedzUsuń
  3. No trudne są te wszystkie sprawy i bardzo niesprawiedliwe ile musimy wytrzymać :( Gdyby jeszcze wiedzieć że to doprowadzi do celu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie, gdyby osiągnięcie celu było pewne, znoszenie przeszkód byłoby łatwiejsze.

    Mi mija 7 lat starań i trzy wizyt w klinice.
    Dostałaś zaproszenie na spotkanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - pewności nie ma.

      Tak dostałam :) Będę z koleżanką. Grupa 1 :)))

      Usuń
    2. To jesteśmy w tej samej grupie. Do zobaczenia. :)

      Usuń
    3. Fajnie. Do zobaczenia :)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za każdą Waszą decyzję. Jaka ona nie będzie, wiem ,że postąpisz w zgodzie ze sobą. Najważniejsze, abyś była szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sen... najlepsze lekarstwo na nasze niepłodnościowe - smutki. Tylko to przynosiło mi małą, ale zawsze jakąś ulgę. Wypłacz co Ci przeszkadza, prześpij co musisz i pamiętaj, że nie jesteś sama- nas niepłodnych, może nie widać tak jak szczęśliwych mam z wózkami na spacerach, ale jest nas sporo i wiemy co przeżywasz. "Cierpienie z uśmiechem na ustach jest darem" (o.Leon), a Ty ten ogromny dar masz. Nawet smutnego posta potrafisz napisać delikatnie, z wyczuciem, bez żalu- ja pewnie ciskałabym piorunami. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałoby się rzec....lata praktyki ;)
      Dziękuję Ci za te słowa. Bardzo dziękuję ;*

      Usuń
  7. Moja walka trwała 6 długich lat. Tysiące wizyt u lekarzy, stymulacje, zabiegi, operacje i nic. I kiedy stanęłam przed wizją ponownego zabiegu ujrzałam najpiękniejsze II w życiu. Teraz moje szczęście ma 38 tygodni i lada chwila pojawi się po tej stronie. Ja mogę powiedzieć tylko jedno: nie warto się poddawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje :) Ja wierzę, że taką czy inną drogą każda z nas dziecka się doczeka.

      Usuń
  8. Agnieszko, mam nadzieję, że sen przyniósł ukojenie. Dla mnie jesteś wojowniczką, choć wiem, że masz prawo być już bardzo zmęczona.

    OdpowiedzUsuń
  9. 5 lat to szmat czasu. My wytrzymaliśmy trochę ponad dwa, zanim zdecydowaliśmy się na inną drogę. Jesteś naprawdę dzielna, Agnieszko - i zasługujesz na to, żeby wreszcie te wszystkie życiowe zakręty się wyprostowały. Mam nadzieję, że tak się właśnie stanie, już wkrótce :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :) Pozdrawiam Aga

TOP