wtorek, 6 grudnia 2016

Intuicja

Przez te ostatnie lata, gdy intuicja podpowiadała mi, że idziemy jednak niewłaściwą drogą - nigdy się na niej nie zawiodłam.
Teraz także od jakiegoś czasu miałam dziwne przeczucie, że coś jest nie tak.
Po rozmowie z Justyną (jeszcze raz dziękuję Ci za telefon - otworzył mi oczy) i kilkoma innymi osobami postanowiłam pójść na konsultację do innego ginekologa.

I tak w ten mikołajkowy dzień po pracy wyruszyłam na wizytę. 
Cały dzień byłam dziwnie niespokojna. Dawno tak się nie stresowałam wizytą pomimo tego, że to przecież nie pierwszy lekarz itp.

Po wejściu do gabinetu zaczęliśmy rozmowę. Kilka pytań aż zaczęłam opowiadać w większym skrócie jak u nas to wszystko wygląda.
Były momenty kiedy nie był w stanie ukryć zdziwienia. No cóż mówiłam prawdę. 
Nie chodziłam do szamanów przecież tylko do lekarzy...choć czasem można mieć co do tego wątpliwości.

Zrobiliśmy usg, bo w końcu ostatnie miałam we wrześniu..

A na usg? Same cuda.

PCO jak ch.... (słowa lekarza)

polip w jamie macicy ( taki, że nawet ja byłam w stanie go zauważyć)

mięśniak w trzonie macicy 

Pytanie 1: Dlaczego żaden z lekarzy tego nie zobaczył? 
Ostatnie usg było we wrześniu, ale nie dziwie się, że można było tego nie zobaczyć - w końcu jeśli usg trwa pół minuty to jak może być dokładne?
Owulacji w tym cyklu nie będzie i co lepsze dawki CLO, które mi przypisano są po prostu za małe dlatego nie ma szans na owulację....

Pytanie 2: Dlaczego nie miałam badanej drożności jajowodów, histeroskopii itp. np. zanim zakwalifikowano nas do ivf.
No cóż...większość lekarzy, która widziała wynik nasienia mojego Męża nie wnikała - padało tylko jedno słowo - in vitro.
Może gdyby sprawdzono wcześniej to i owo transfer by się udał.

Na to pytanie nie poznam odpowiedzi.

Mogę tylko myśleć o tym, co będzie.

Plan jest taki:

  • jeśli pobrany wymaz na posiew wykaże bakterie to trzeba będzie przeleczyć
  • jeśli będzie przeleczone co trzeba w styczniu mam iść na wizytę i będziemy umawiać się na zabieg (powinno się to zamknąć w kwocie maks. 3100 zł)
  • mam zapomnieć co to cukier, nabiał, gluten i zrzucić co najmniej 3kg na miesiąc
  • w piątek ponowimy jeszcze badanie nasienia


Mąż powinien brać teraz witaminy a co dalej to będziemy myśleć jak do końca zostanie przeprowadzona moja diagnostyka.

Emocje dopiero mi odchodzą. Napięcie było tak silne, że dla odreagowania płaczę.
Kolejny raz poczułam się wodzona za nos. Moglibyśmy znowu marnować pieniądze, czas przez kolejne miesiące zanim ktoś w końcu wpadłby na to, że trzeba to zbadać.
Mam teraz dylemat czy iść za tydzień w środę do Doktora czy nie. 

Muszę się z tym przespać.....

niedziela, 4 grudnia 2016

Chwila oddechu

Za oknem biało. Mroźno. Słonecznie.
Siedzę sobie z kubkiem kawy. Zajadam serową struclę na drugie śniadanie.
Cisza i spokój.
Chwila oddechu.

Ostatnio mam wrażenie, że więcej chcę zrobić a czasu brakuje. Dzień za dniem mijają tak szybko. Czas przecieka przez palce.
Muszę sobie powoli jakoś to wszystko poukładać. Wdrożyć się w ten nowy rytm.

Na dziś większych planów nie mam. Poleniuchujemy na kanapie. Poczytam książkę.
Potem wspólny obiad. Mąż jedzie na nocną służbę, a ja razem z przyjaciółką idziemy na koncert Meli Koteluk.

Popołudnia w kolejnym tygodniu są zaplanowane. Poniedziałek i środa - angielski. We wtorek idę na konsultację do poleconego Doktora. A w piątek mam urlop. Uff. Będziemy ponawiać badania Męża.
Zobaczymy czy jest jakaś poprawa.

Przyznaję, że ostatnio mam coraz większą ochotę powiedzieć stop i skończyć te wędrówki po lekarzach. Jednak mimo wszystko jeszcze tych kilka rzeczy chcę sprawdzić i zobaczymy. W nieskończoność ciągnąć tego nie zamierzam. Nic za wszelką cenę.

Przestaję się bać, że nie zajdę w ciążę.

Na bycia rodzicami mamy jeszcze szansę. Mamy jeszcze inną drogę. I z tą myślą zdecydowanie łatwiej patrzy mi się w przyszłość.

Nikt nie wie, co jest mu pisane.
Zamiast ciągle smucić się i myśleć o tym czego nie mam, chcę cieszyć się tym, co mam. Nigdy nie wiadomo przecież na jak długo jest mi to dane.
Przede wszystkim chciałabym, żebyśmy byli zdrowi i my, i nasze rodziny. Choroba potrafi zaatakować znienacka...odebrać nadzieję. Każdego dnia proszę więc o to zdrowie dla nas. Wtedy, gdy zdrowia nie zabraknie i reszta jakoś się ułoży.

Spokojnej niedzieli i udanego tygodnia Wam życzę.